Top
  >  Bez kategorii   >  ,,I po co, po co nam żyć…
plantacja Herbaty

…kiedy nie będzie, nie będzie nam wolno już pić

herbatki, herbatki…”

Kubek pełen historii

Dzierżąc wierną jesienną plujkę w dłoni, w rytm fusiastego hymnu Kabaretu Starszych Panów, rzadko zastanawiamy się nad jej historią.

Niemalże pięć tysięcy lat temu mityczny Cesarz Shennong, co ze względów zdrowotnych pijał ino wrzątek, usiadł pod herbacianym krzewem i…mu spadło. Inna wersja legendy czyni z Shennonga boga o kryształowych wnętrznościach, którymi badał właściwości wszelkiej zieleniny, aż raz struł się na amen i tylko liście herbaty były w stanie uśmierzyć jego demoniczne bóle. Tym samym, boskie fusy, zaparzyły sobie miejsce w panteonie.

Są tacy, co przypisują odkrycie herbaty Bodhidharmie, mnichowi buddyjskiemu, który podczas wielogodzinnych medytacji zasnął. Aby się ukarać, mnich odciął sobie powieki i cisnął nimi o ziemie. W tym miejscu wyrósł krzew, a po spożyciu jego liści, pobudzony Bodhidharma, już nigdy nie uciął sobie buddyjskiego komara.

A Ty, za co wznosisz herbaciany toast?

Mimo tego, że w Chinach herbata pijana już była już od tysięcy lat, pierwsze historyczne wzmianki o niej pojawiły się dopiero w III w.n.e. .

Przez lata była świętością. By stać się jej mistrzem, trzeba było nie lada pary. Dopiero w IX wieku, za sprawą sprytnego mnicha Dengyo Daishi, listki przepłynęły do Japonii, gdzie obrosły iście mistyczną aurą.

Musiały minąć dalsze stulecia, by magiczne fusy zawitały w Europie.

Nie samą kawą Portugalczyk żyje

W XVI wieku portugalska śmietanka handlu i kleru po raz pierwszy wpadła na chińską herbatkę do cesarza.

Ochom i achom nie było końca! Wszyscy skandowali Ave Camellia sinensis!

Herbata na Azorach

Herbata na azorskiej wyspie Świętego Michała zaczęła być uprawiana w 1820 roku. Herbaciane krzaki trafiły na wyspę z Brazylii. Z Azji do Ameryki Południowej przedostały się za sprawą portugalskiego króla Jana VI, który, otrzymał je wcześniej od chińskiego cesarza i zawinął, wraz z całą resztą manatków, kiedy, w strachu przed napoleońską inwazją, portugalska stolica przeniosła się z Lizbony do Rio de Janeiro.

W drugiej połowie XIX wieku produkcja herbaty na 300 ha na wyspach sięgnęła 250 ton!

I Wojna Światowa negatywnie wpłynęła na jej uprawę. W 1966 roku z 14 fabryk pozostało 5, na dzień dzisiejszy są już tylko dwie – Porto Formoso i Gorreana.

Fabryka herbaty Gorreana

Gorreana to najstarsza w Europie plantacja herbaty. W pełni ekologiczne liście, które okalają ponad 32 rodzinnych hektarów i pieszczą podniebienie od 1883 roku. Nie lada zbiory roczne sięgają nawet 33 ton.

Od pięciu pokoleń jest w czym wróżyć!

Herbatę zbiera się od marca do października. Azorskie krzaczki są niezwykle tolerancyjne, zarówno zielone, czarne, jak i białe herbaty pochodzą od jednej matki-krzewki. W przypadku zielonej herbaty liście poddawane są sterylizacji parą wodną by zatrzymać proces fermentacji i zachować kolor, natomiast listki na herbatę czarną przechodzą pełen proces fermentacji, a następnie suszenia.

Trzy podstawowe herbaciane typy to:

Czarna herbata “Orange Pekoe” – crème de la crème, z pierwszych i drugich liści oraz pąków kwiatowych. Napój o złotej barwie i magicznych właściwościach;

Czarna herbata “Pekoe – aromatyczny gatunek, który jest otrzymywany z drugich i trzecich słabo poskręcanych liści;

Czarna herbata “Folha Quebrada – bardzo delikatna herbata, otrzymywana z trzecich, mocno poskręcanych liści.

Odwiedzając fabrykę Gorreana poznamy tajniki produkcji mitycznego trunku i uraczymy się nim, za friko, ile wleje!

Nic tak nie smakuje jak spacer w deszczu po polu herbacianym!

Więcej informacji na temat wizyty w Fabryce herbaty Gorreana : TUTAJ

Tekst: Kaja Łaszczych

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Call Now Button