Czerwone dachy są koronami siedmiu lizbońskich wzgórz, ale paradoksalnie to właśnie brak zadaszenia sprawia, iż dawny Kościół Karmelitów jest jednym z najbardziej fascynujących obiektów stolicy Portugalii.

Wotum wdzięczności, gotyk pełną, choć nieco szczerbatą, gębą, czy świadectwo wielkiej tragedii, która nawiedziła miasto w XVIII wieku – to tylko część z określeń, które moglibyśmy użyć do opisania tego intrygującego kompleksu.

W głowie kołacze się pytanie, ale o co tak właściwie chodzi?

Czy te bezwstydne ruiny, które na stałe wpisały się w panoramę miejską, to efekt kolejnych cięć budżetowych?

A może ten postapokaliptyczny szkielet ma przypominać nam o kruchości życia i potężnej sile przyrody?

Cdn.

Kaja Łaszczych