Top
  >  Bez kategorii   >  Moje życie w Lizbonie bez turystyki

 

O tym jak wiele koronawirus zmienił w naszych współczesnym świecie będziemy pisać latami. O kryzysie, niepewności czy strachu jaki nam przyniósł 2020 rok. Kto by pomyślał?

Dla mnie ten rok przyniósł wiele zmian. Miałam kalendarz zapełniony wycieczkami, niektórymi zarezerwowanymi ze sporym wyprzedzeniem. W lutym, kiedy jeszcze Covid-19 był widmem wirusa z dalekich Chin poleciałam na kilka tygodni do Polski. A tak przynajmniej mi się wydawało, ostatecznie utknęłam w Polsce na kilka miesięcy. Z niepewnością, strachem, czterema lotami, które były odwoływane z dnia na dzień w końcu w maju wróciłam do domu, do Lizbony. Swoją drogą mój lot z Frankfurtu był najlepszym wyborem, na jaki się zdecydowałam, w końcu  nadal nie ma bezpośrednich lotów z Polski do Portugalii.

Zastanawiałam się jakie będzie tutaj życie, jak wygląda opustoszała Lizbona bez turystów, jak ja sama odnajdę się w nowej rzeczywistości. A życie pokazało, że wszystko się dobrze układa. Stałam się korpoludkiem (nie sadzę, że gdyby nie wirus takie coś by się wydarzyło), zmieniłam mieszkanie, poznałam nowych ludzi. Nie powiem, ze nie tęsknie za turystyką, za turystami, za pracą… ale sama sytuacja z wirusem nauczyła mnie tak wiele. Ku ironii. Wirus pozwolił mi się zatrzymać, pomyśleć i odnaleźć siebie na nowo.

Dla wszystkich was, którzy czytacie mój tekst spójrzmy na tą sytuację, jak na coś na co nie mamy wpływu i spróbujemy wykorzystać ten czas jak najlepiej możemy.

Tekst: Anna Wiśniewska

(//www.youtube.com/watch?v=3rn2N0ZbLEQ)

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
adminAdrian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrian
Gość
Adrian

Bardzo dobrze, że się czyta bloga. Pozdrawiam z Polski i błogosławię na ten czas 🙂 Pozdrawiam Adrian Anielak

Call Now Button