PORTUGALSKIE PŁYTKI

 
Portugalia jest strojnisią, ale nikt jej tego nie wypomina.
 
Ceramiczne fatałaszki mile pieszczą oko. Krążą plotki, że są one remedium na paniczne lęki przed pustką, horror vacui, na które Portugalia cierpiała przed wiekami. Kruche kreacje swą historią sięgają czasów kalifatu.
Zdjęcie: Płytka azulejos – technika ‚corda seca’ (czyli ‚suchego sznura’), gdzie pigmenty rozdzielano przez wykonanie żłobień, w których umieszczano sznur nasączony tłuszczem i manganem, który wyciągało się po wypaleniu azulejos (XVI w.; Muzeum Azulejo); Autorka zdjęcia: Karolina Piórkowska

Co oznacza słowo azulejo?

Zdjęcie: Fabryka Azulejos Viúva Lamego.

Przez stulecia sztuka azulejos (słowo wywodzi się z języka arabskiego  ‚azuleicha’ – czyli wypolerowany kamień) ewoluowała w fascynujący sposób. Gliny w narodzie zawsze było w bród i lgnęły do niej arabeski. Z upływem sztuki, pieczołowicie rozdzielane kolonie pigmentów zastąpił fajans. Kafelki zarosły wnętrza pałaców i wdarły się na ołtarze świątyń. Tchnięte duchem czasu, zaczęły oświecać niepiśmiennych Portugalczyków, ukazując sceny słuszne historyczne i cudowne hagiografie.

W XVIII w., kiedy pączkował kolonializm i kraj zalały fale chińskiej porcelany, modny stał się błękit. Fantastycznie komponował się z barokowymi złoceniami. Nieco później, kiedy dym wyleciał z fabrycznych kominów, płytki przydziały mundurki i przytuliły fasady kamienic.
 
Dziś wchodzą w symbiozę z nowym.

Spaceruj z nami po Lizbonie

Tekst: Kaja Łaszczych