Top
  >  Bez kategorii   >  Święty Antoni, serce zgubiłam pod grillem !
Alfama

Święty Antoni z Lizbony

Choć wielu próbuje go sobie uWłoszczyć, święty Antoni Portugalczykiem był!

Mało kto zna żywot biura rzeczy znalezionych na amen.

Fernando de Bulhões uśmiechnął się na świat w 1195 roku.

Tam gdzie stał dom, stulecia później, stanął kościół.

Dlaczego? To doskonały pretekst do spaceru z przewodnikiem!

Wielki brat mniejszy

Zanim zawiązał franciszkańskie węzły, świętobliwy berbeć, wstąpił do Zakonu Kanoników Regularnych Świętego Augustyna. Chłonność codziennych lektur skutecznie ograniczała mu tutaj rodzinka, która miałą wobec Antka nieco inne plany.

Pokorny, acz pewien swojej decyzji, spakował habit w walizkę i przeniósł się do Coimbry.

Nie wiedział  jak wielka zmiana dokona się tutaj za sprawą pięciu braci mniejszych.

Szli do Maroka głosić Ewangelię. Bez grosza. Szaleństwo, czy misja o tragicznym finale?

Zaraził się słowem. Zmienił zgromadzenie. Ruszył ich szlakiem.

Palec boski zakręcił jego los tam i, nie do końca, z powrotem.

Zamiast w domu wylądował we Włoszech, by ze słowa pleść cuda.

Wszyscy święci balują w Portugalii

W czerwcu Lizbona zaplata kolorowe warkocze i stroi się w pstrą prowizorkę.

Miejskie szaleństwo osiąga swój zenit 13 czerwca (13.06.1231 r. to data śmierci patrona Lizbony).

Przez miesiąc cały sardynki hodują piwne brzuszki, a  dziarskie wiśnione kobitki kuszą na niejednego.

Serce miasta tętni w rytm słodkiej muzyki pimby, w której sąsiad nieustannie wącha dorsza sąsiadki.

Latem święty swata.

Nauczony doświadczeniem zagubionych serc szuka nie pod miedzą, a na grillu.

Tutaj, święty balownik czerwcowy w języku angielskim: Święty balownik

 

Platformy, kolory, śluby i rozwody… ze zdrowym rozsądkiem.

 

O tym jeszcze, z pewnością, będzie pisane!

 

Zapraszamy do Lizbony:

Prywatny przewodnik

Tekst: Kaja Łaszczych

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Call Now Button